Dnia 14.02.2017 roku nasza klasa wystawiła przedstawienie pt. „Pani Twardowska” w Domu Seniora w Imielinie przy ul. Rubinowej 5.
Mieliśmy się tam stawić o godzinie 10:00, ponieważ to miejsce jest trochę oddalone od szkoły; pojechaliśmy tam samochodem taty jednego z moich kolegów. Gdy dojechaliśmy na miejsce, zabraliśmy rekwizyty i skierowaliśmy się w stronę głównych drzwi, za którymi byli już nasi koledzy i koleżanki z klasy. Weszliśmy do niewielkiego przedsionka, w którym przebraliśmy się w nasze stroje.
Mniej więcej o godzinie 10:20 zaczęliśmy przedstawienie, które zostało poprzedzone krótkim wprowadzeniem. Podczas przedstawienia miał miejsce mały wypadek. Rozbił się czerwony wazonik, który symbolizował kielich.
Przedstawienie zakończyło się około godz. 10:35. Później, jedna z pań, która przyszła z nami do Domu Seniora, dała nam walentynki, które wręczyliśmy mieszkającym tam osobom. Po rozdaniu walentynek seniorzy wręczyli nam skromny upominek. Upominkiem okazała się duża bombonierka Merci, którą po powrocie do szkoły poczęstowała nas pani wychowawczyni.
Nigdy jeszcze nie graliśmy przedstawienie dla takie uroczej publiczności. Myślę, że to było doskonałe doświadczenie i świetna zabawa zarówno dla nas, jak i naszych seniorów.
Szymon Pawlas, uczeń klasy VI d
Dnia 14.02.2017 r. w walentynki poszliśmy (klasa 6 "d") do Domu Seniora, aby wystawić nasze przedstawienie pt. ,,Pani Twardowska” starszym mieszkańcom Imielina.
Zbiórka w Domu Seniora była o 10:00. Kiedy wszyscy, punktualnie jak zawsze, przybyli na miejsce przebraliśmy się i zaczęliśmy nasze przedstawienie.
Na początku było powitanie i złote myśli. Potem zaczęliśmy. Seniorzy oglądali nasze przedstawienie z uśmiechami na twarzach. Nagle trzask, kufel spadł i rozleciał się na kawałki, bo to nasz kochany Mefistofeles popchną kufel i nie zdążył go złapać. Nie miejmy do niego żalu, tylko podziękowanie, bo dzięki temu ,,wypadkowi” seniorzy się roześmiali. Dobrze się złożyło, ponieważ nasze złote myśli były o śmiechu, jaki on jest dobry. Na szczęście nic nikomu się nie stało, więc graliśmy dalej. Moją rolą był szlachcic i przedstawienie obsady.
Po moim wystąpieniu wręczyliśmy obsłudze aniołki, które kiedyś robiliśmy i malowaliśmy, a seniorom daliśmy walentynki. Wszyscy się cieszyli. Kiedy nadszedł koniec razem z naszą wspaniałą wychowawczynią wróciliśmy pieszo w to mroźne, ale słoneczne południe do szkoły na śniadanie. Miło było widzieć uśmiech na tylu twarzach.
Najbardziej wzruszyło mnie to, kiedy pani z opieki poprosiła mnie, abym poszła z jedną walentynką do pokoju i wręczyła ją pani, która z powodu swej choroby nie mogła zejść na nasze przedstawienie. Możemy częściej odwiedzać i pomagać starszym osobom, ponieważ za niedługo też tacy będziemy, a wtedy będziemy mogli liczyć na pomoc od innych.
Magdalena Malinowska, uczennica klasy VI D
To był piękny dzień – walentynki. Wiedziałem, że będzie piękny, bo zaczął się od życzeń dla mnie od moich koleżanek. A potem już wiedziałem, że będzie wspaniale, przecież razem ze swoją najlepszą klasą i naszymi Paniami udaliśmy się do Domu Seniora w Imielinie, aby przebywającym tam pensjonariuszom zagrać przedstawienie pt. „Pani Twardowska”.
Każdy uczeń z VI D miał do odegrania jakąś rolę. Mnie przypadła rola Narratora. W tę rolę wcieliły się także jak zawsze niezawodne dwie Julie. Główna rola też przypadła Julii. No właśnie w mojej klasie roi się od Julek, ale nic nie szkodzi, bo Julie to fajne dziewczyny. Całe przedstawienie odegrane zostało przez nas właściwie bez żadnych kłopotów, gdyby nie mały wypadek na planie - Mefistofeles rozbił kielich Twardowskiemu. Biedaczek! Z czego będzie teraz pił? Pozbawienie Twardowskiego kielicha trochę nas rozbawiło, właściwie to podśmiewaliśmy się z tego faktu po przedstawieniu. Seniorzy też zauważyli ten mały wypadek, ale jak to bywa w profesjonalnym zespole, przedstawienie toczyło się dalej.
Po występie rozdaliśmy mieszkańcom Domu Seniora kartki walentynkowe własnoręcznie wykonane przez dzieci uczęszczające do świetlicy szkolnej. Oczywiście, jak przystało na dzień 14 lutego, kartki były w kształcie serca. Myślę, że wszystkim obdarowanym podobały się te małe upominki. Czas niestety szybko biegnie i trzeba było udać się do szkoły, gdzie z niecierpliwością zapewne czekali na nas nasi nauczyciele.
Przed Domem Seniora zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie i udaliśmy z tzw. „buta” do szkoły. Droga wcale się nie dłużyła, towarzyszyły nam wspólne rozmowy i jak to zwykle bywa wzajemne opowiadanie kawałów. Przy budynku małej szkoły pożegnaliśmy panią Kasię i razem z naszą wychowawczynią udaliśmy się na jadalnię na zasłużone śniadanie. Miło było zagrać „babciom i dziadkom” przedstawienie, przyjemnie było zobaczyć uśmiech na ich twarzy... A uśmiech świadczy o tym, że widzom się podoba.
Myślę, że była to wielka lekcja dla mnie i moich kolegów, pokazująca nam, że młody człowiek może zrobić coś dobrego dla człowieka starszego.
Igor Makowski, uczeń klasy VI D



